poniedziałek, 30 października 2017

Wakacyjnie

Mamy koniec października, a ja dopiero teraz zabieram się za opis naszych wakacyjnych wojaży. Siadałam już do tego z 7 razy, ale zawsze było coś ważniejszego do zrobienia na już, albo na wczoraj, albo dziecko me kochane miało inne plany. Początkowo chcieliśmy spędzić urlop w Grecji. tak typowo, jakiś dobry hotel z opcją all in. Jednak nasze wymagania okazały się trochę wygórowane. Hotele które nam się  podobały osiągały takie ceny jak 2 tygodniowy pobyt w Azji, więc olaliśmy temat. W miedzy czasie okazało się że rodzice Ł wraz z jego siostrą z dzieciakami jadą w sierpniu na tydzień na Mazury. To była szybka decyzja. Jedziemy z nimi. Znaleźliśmy sobie domek i już wakacje było zarezerwowane. Mam mieszane uczucia co do tego wyjazdu. Z jednej strony było super, bo Nelcia złapała kontakt z dziadkami ( nie wrzeszczy już na ich widok), mieliśmy trochę czasu we dwoje, a dziecko było pod czułą opieką dziadków lub cioci. Z drugiej strony jadąc na Mazury, do lasu nad jezioro mieliśmy nadzieję na wypoczynek w ciszy. Zresztą opis domku wprowadził nas trochę w błąd,a trochę nie doczytaliśmy o okolicy. Było napisane że są dwa domki w lesie na  dość dużej działce jakieś 300m od jeziora. I faktycznie tak było, ale nie napisali już ze zaraz obok są dwa duże ośrodki letniskowe i chyba ze 100 takich domków, a że ludzie są różni i przyjeżdżając do lasu niekoniecznie chcą wypoczywać w ciszy to było raczej dość głośno. Z jednego domku krzyki i śmiechy po nocach, z innego muzyka na cały regulator, a do innego co chwile ktoś przyjeżdżał i odjeżdżał i lubił sobie pogazować. Ciszy to my tam nie zaznaliśmy :) Spacery były super, po lesie nad jeziorem. No bajka po protu. Nawet pogoda nam dopisała. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie brak komarów. Przez 7 dni widziałam jednego.
Gdy mieliśmy już ogarnięte wakacje na Mazurach po rozmowach z kilkoma osobami zaczął nas kusić jeszcze jeden wyjazd wakacyjny. Gdzieś gdzie będzie ciepło. Nasze myśli kręciły się wokół chorwackiej wysypy Pag. Byliśmy tam na wakacjach 4 lata temu i było super. Ze Ślaska jest tam niecałe 1000 km. Napisaliśmy maila do właścicielki apartamentu w którym byliśmy poprzednio. Miała wolne miejsce i tadam pojechaliśmy :D Trochę bałam się tej drogi z Nelcią, ale zaskoczyła mnie niesamowicie. W obie strony jechaliśmy nocą.  W tamtą stronę z jedną pobudką na karmienie, a z powrotem przyjechaliśmy w jednym kawałku i dziecko przespało całą drogę! Tak poza tym to mieliśmy obawę że w środku nocy utkniemy w Słoweni, bo okazuje się, że tam mało która stacja benzynowa jest czynna 24hW szoku byliśmy.
Te dwa tygodnie w Chorwacji były boskie. Nie było to to samo co bez dziecka, ale i tak było super. Praktycznie każdego dnia byliśmy na plaży, dużo spacerowaliśmy i zasadniczo pełen relaks. Tylko pod koniec naszego pobytu pogoda już raczej bardziej spacerowa niż plażowa, ale spacery wzdłuż wzburzonego morza też mają swój urok. Zasadniczo to trafiliśmy idealnie bo już było po sezonie, więc malutko ludzi co równa się ciszy i spokojowi. Minusem było to iż większość restauracji i kawiarni była już pozamykana, ale nam to nie przeszkadzało. To jest zasadniczo dość specyficzna wyspa, dość kamienista i niezbyt duża. Gdy chcieliśmy wysłać kartkę urodzinową to znaczka pocztowego szukaliśmy 4 dni, a poczta w miasteczku była w jakimś budynku-ruderze i czynna była od 11 do 13. Gdy teraz wspominam jak było fajnie to aż mi przykro że kolejny taki dłuższy wyjazd we troje to nie wcześniej jak na wiosnę.
A na koniec trochę zdjęć.












6 komentarzy:

  1. O jak fanie :) Mi tez sie marza takie wakacje we troje. Moze za rok sie uda, bo w tym roku mielismy inne wydatki. Zdjecia super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pewnie za rok nie będzie wakacji, bo jednak budowa domu będzie priorytetem.

      Usuń
  2. Aż dwa tygodnie byliście w Chorwacji! Na razie nie wyobrażam sobie żadnego wyjazdu z dzieckiem, a co dopiero takiego długiego... Fajnie wam! No i szkoda, że do wiosny tak daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Ze z takim maluchem to w sumie bez różnicy czy to będzie 5 dni czy 14. jedyna różnica to ta w zapasie pieluch :) A im dłużej tym lepiej, bo dziecko zdąży się przyzwyczaić do nowego miejsca. Serio ja polecam takie wyjazdy :)

      Usuń
    2. Zgadzam się z tym podróżowaniem. Generalnie uważam, że im maluch mniejszy tym łatwiej (choć napewno są wyjątki).
      Piękne zdjęcia! Piękna pogoda! Miło tak nacieszyć się słońcem w ten listopadowy dzień:) Choćby przez ekran telefonu:)

      Usuń
  3. Wspaniałe wakacje za Wami. Wydaje mi się, że ten wakacyjny chill udziela się dziecku. No i super, że tak dobrze zniosła drogę.Ja bardzo bym chciała pojechać na przełomie roku w góry, choć fizycznie na narty nie jestem przygotowana, ale tak mi strasznie tęskno za górami...

    OdpowiedzUsuń