niedziela, 13 sierpnia 2017

Życiowy update

Miałam tu być częściej. Taaa... Chcieć to można, ale czasu na to brak. To nie jest tak że tego czasu wcale nie mam, ale gdy już złapie gdzieś godzinkę to wolę książkę poczytać czy zobaczyć jakiś film z panem mężem niż siedzieć przed komputerem.

Teraz dziecko z tatą są na spacerze, a że dziś Nelcia ma równe 4 miesiące to stwierdziłam że to dobra okazja aby postukać w klawiaturę. Patrząc obiektywnie te 4 miesiące to wcale nie jest długi okres czasu, ale wydaje mi się że Kornelia jest i była z nami od zawsze. Ciężko mi sobie wyobrazić naszą codzienność bez niej. Przed te 4 miesiące z maluszka który tylko spał, płakał, jadł i brudził pieluszki stała się uśmiechniętym łobuzem. Pięknie podnosi główkę, łapie zabawki i wkłada jest do buzi. Zresztą to buzi to wkłada wszystko co tylko dostanie się w te małe rączki. Cudnie się śmieje na głos, uwielbiam leżeć na brzuszku i gdy robi się do niej głupie miny koniecznie wydając jeszcze głupsze dźwięki ;) Jest strasznie towarzyska tzn spróbuj ją tylko samą zostawić to od razu pokazuje że płuca ma zdrowe, mocne i pojemne :D Panienka waży już prawie 6 kg i ma 68 cm. Kocham ją nad życie.

Nasze dni mijają głównie na spacerach i zabawie. Spacerujemy dużo, bo dziecko najlepiej śpi właśnie na powietrzu w gondolce, a w domu snem gardzi. Trochę ze strachem patrzę na jesień, ale może się jej jeszcze odmieni. Powoli myślimy o przesiadce do spacerówki bo miejsce w gondoli się kończy.  Poza spacerami czas zajmuje mi też planowanie wakacji. Ja na wszystko muszę mieć listy. Co spakować, co zabrać na podróż, co kupić przed wyjazdem, co zrobić itd. A że w najbliższym czasie czekają nas aż dwa wakacyjne wyjazdy i to praktycznie jeden po drugim to tego planowania jest dość sporo. Jednak najbardziej czasochłonnym i zaprzątającym moją głowę jest nasze marzenie. Marzenie o własnym domu. Marzenie które powoli zaczyna się spełniać. Jeszcze długa droga przed nami, bo obecnie jesteśmy na etapie projektu. On jest już prawie gotowy, czekamy na ostateczną wersję z poprawkami od architekta. To właśnie spotkania z architektem i zastanawianie się nad kolorem okien, czy mają być duże czy małe, a gdzie drzwi itd. zabiera nam ostatnio każdą wolną chwilę, ale to się opłaci, bo to co już widziałam na wizualizacjach to jest właśnie to co sobie wyobraziłam i wymarzyłam.

Miało być trochę dłużej, ale moje dwa skarby wracają i jedziemy na basen.