poniedziałek, 26 czerwca 2017

Urlop

Urlop macierzyński. Czas który mama spędza z dzieckiem po narodzinach aż do powrotu do pracy urlopem mógł nazwać tylko ten kto własnego dziecka nie posiada. No chyba, że Nelka jest jakimś wyjątkowo wymagającym egzemplarzem, ale ja czasu spędzanego z dzieckiem urlopem bym nie nazwała. Wcale nie narzekam, bo za nic w świecie nie oddałabym tego wspólnego czasu i jestem wdzięczna losowi, że mogę całe 12 miesięcy spędzić z dzieckiem, ale gdy słyszę pytanie a co ty robisz całymi dniami skoro siedzisz z dzieckiem w domu to grrr! Aczkolwiek jest pewna prawidłowość w tych pytaniach zazwyczaj padają z ust tych bezdzietnych albo tych  którzy bardzo szybko wrócili do pracy. A gdy takie osoby dodają, że nie można dać się sterroryzować dziecku to coś się we mnie gotuje. Zresztą mam zakładkę w evernocie ze wszystkimi złotymi radami które otrzymałam i kiedyś o nich coś napiszę.

Moje "siedzenie w domu" z siedzeniem takim faktycznym to jest wspólne tylko z nazwy, bo ja siedzę gdy karmię :D Nawet gdy ja sama jem to przeważnie moje dziecko też je, tak więc jestem już mistrzem w spożywaniu posiłków jedną ręką ;) Nelcia w ciągu dnia nie sypia, no chyba że na spacerze. Na szczęście odkryliśmy sposób by jak już zasnęła w wózku to nie trzeba chodzić. Wystraczy dziecko położyć na brzuszku i od czasu do czasu pobujać delikatnie wózkiem. Ostatnio spała mi tak 2,5 godziny. W szoku byłam! Wiem, że mamy szczęście bo w nocy mamy tylko jedną pobudkę na karmienie (zazwyczaj pomiędzy 2, a 4 rano), koło 6 zaczynają się jęki w łóżeczku, ale wtedy wystarczy zabrać ją do naszego łóżka przytulić i śpimy nawet do 9. Jasne czasem zdarzy się gorsza noc, jak np po szczepieniu czy po jakimś intensywnym dniu, ale zasadniczo jestem wyspana.
Dni mijają mi na karmieniu, noszeniu i zabawianiu Malucha. Nelcia lubi swoje zabawki i potrafi się do nich pięknie uśmiechać i gaworzyć, ale pod jednym warunkiem... ja muszę być tuż obok, gdy tylko zniknę w łazience aby umyć zęby Panienka dobitnie okazuje swoje niezadowolenie, a że ma charakterek to od razu zaczyna z grubej rury. Brak sygnałów ostrzegawczych od razu wchodzi na wyżyny możliwości swoich mały płucek. Ten przysłowiowy czas dla siebie mam gdy a) Ł. wróci z pracy i zabiera dziecko na spacer, b) dziecko zaśnie już na noc. Gdy dodać do tego chęć chociaż podstawowego ogarnięcia 60m mieszkania, własnego ciała oraz fakt że w naszym życiu nadchodzą wielkie zmiany i trzeba przejrzeć, przeczytać i pooglądać masę umów, papierów i projektów to czasu na zobaczenie filmu, napisanie posta zwyczajnie brakuje.

Bywają dni gdy mam dość i co chwilę zerkam na zegar i odliczam czas gdy Ł. wróci z pracy i będę miała chwilę bez dziecka. Jednak takich dni jest niewiele. Zresztą nawet w takie dni, wystarczy położyć ją na przewijaku, pomachać ulubioną zabawką czy pomiziać po brzuszku i ten piękny bezzębny, szeroki i taki prawdziwe szczery uśmiech wynagradza wszystko. Najpiękniejszy jest z samego rana, gdy Nelcia otwiera oczy, rozejrzy się dookoła popatrzy na mnie i tak sama z siebie się zacznie uśmiechać...