piątek, 30 października 2015

Ten pierwszy krok

Pewnie jak każda kobieta, która jest w szczęśliwym związku i odczuwa instynkt macierzyński marzę o dziecku. Decyzję, że chcielibyśmy powiększyć naszą małą rodzinkę podjęliśmy ponad rok temu. Odstawiłam tabletki i wyszłam z założenia, że za kilka miesięcy najdalej za rok będę w ciąży. Ten rok minął w czerwcu, a my nadal jesteśmy we tylko we dwoje.

Jakoś na początku sierpnia przy śniadaniu jak zawsze słuchaliśmy tok fm, a tam był wywiad z Izą i z jej mężem. Iza prowadzi bloga  krotki.blog.pl . W ciągu tygodnia przeczytałam od deski do deski i co tu ukrywać trochę się przestraszyłam. Po głębszych przemyśleniach razem doszliśmy do wniosku, że jeśli po wrześniowym urlopie nic się nie zmieni pójdziemy do lekarza. Wróciliśmy z wakacji  (tu znowu wkracza Iza i jej blog) i trafiłam na stronę stowarzyszenia Nasz Bocian, dzięki ich opiniom i rekomendacjom wybrałam klinikę do której chciałabym pójść i się przebadać.

Miejsce wybrałam, pozostało umówić się na wizytę. Czekaliśmy ponad miesiąc, ale było warto. Myślałam, że pierwsza wizyta to będzie zwykłe badanie i pogadanka, ale gdzie tam. Od razu pobrali nam z milion badań. Kolejna wizyta przede mną w najbliższy czwartek. Wydaje mi się, że jestem przygotowana na różne scenariusze, ale cały czas mam nadzieję, że pójdę do lekarza i usłyszę "niepotrzebnie Pani przychodziła. Jesteś w ciąży..."



ps. obiecuję, że następny wpis będzie bardziej radosny. Nadszedł czas by w końcu zebrać z różnych miejsc wspomnienia z Tajlandii.

czwartek, 29 października 2015

Przedstaw się i powiedz kilka słów o sobie...

... gdy słyszę powyższe zdanie na wszelakich szkoleniach, konferencjach, warsztatach to zawsze oblewam się zimnym potem. Po pierwsze nigdy nie wiem co powinnam posiedzieć, aby nie było ani za długo ani za krótko, po drugie ja naprawdę nie lubię wypowiadać się przed grupą obcych ludzi. Tutaj w wirtualnym świecie jest trochę inaczej. Przede wszystkim nie wiem czy ktoś kiedykolwiek to przeczyta. Długo zastanawiałam się czy pisać anonimowo czy podpisać się imieniem i nazwiskiem. Patrząc na to czym zamierzam się tutaj dzielić wybrałam pewien półśrodek, nie zamierzam się chować za fikcyjnymi profilami jeśli ktoś będzie miał ochotę ze mną porozmawiać,  ale też nie do końca chciałbym aby rodzinka i część znajomych mogło tu trafić bez problemów.

Przechodząc do sedna :) Na imię mam Marta, bliżej mi do trzydziestki niż dwudziestki. Od 9 lat jestem w związku, a od półtora roku szczęśliwą mężatką. Mimo, że na Śląsku mieszkam od urodzenia nie potrafię mówić ani nie rozumiem gwary co zawsze śmieszy moich znajomych. Uwielbiam lato, a nienawidzę zimy, chociaż kocham narty. Do opisania idealnego wieczoru w domu wystarczą mi 2 słowa klucze: wino i scrabble. Kocham planować, zwłaszcza podróże. Cieszą mnie wycieczki na drugi koniec świata, ale weekend w Beskidach czy wycieczka rowerowa ekscytuje mnie równie mocno. Jestem wybredna co do jedzenia, ale na pieczeniu ciast, ciasteczek, tortów mogłabym spędzić w kuchni całą wieczność. Bywam nieśmiała,  w sumie to jestem, ale z całych sił staram się z tym walczyć. Chyba znowu wyszło mi bardzo chaotycznie, ale mam nadzieję, że się poprawię. 

środa, 28 października 2015

Pierwsze koty za płoty

Do założenia bloga zabierałam się już od dłuższego czasu. Nawet podjełam kilka prób stworzenia szablonu idealnego, ale z racji braku jakichkolwiek umiejętności w tym kierunku zawsze porzucałam robotę w trakcie. Tym razem postanowiłam zacząć od drugiej strony... Wizualnie nie jest to szczyt moich marzeń i kiedyś mam nadzieję, że będzie tu ślicznie i w moim guście, ale narazie musi mi wystarczyć to co proponuje blogger. Doszłam do wniosku, że nie wygląd a treść jest tutaj najważniejsza.

Potrzebę pisania w mniejszym czy większym stopniu czułam praktycznie zawsze. Do tej pory wystarczał mi zeszyt i pióro, ale ostatnio dużo się u mnie dzieję i to jest dobrą motywacją aby zmienić format :)

Skąd ten tytuł spełniając marzenia? Całe moje, a zapewne większości ludzi, polega właśnie na spełnianiu i realizacji marzeń. Jedno się spełni, a pojawia się następne. O tym tutaj chce pisać o tych marzeniach zrealizowanych i tych na które dopiero przyjdzie czas, o tych małych jak spacer po lesie, wieczór z winem i dobrą książką, przez podróże małe i duże po to obecnie największe marzenie... Marzenie o dziecku.